ks. Jan Twardowski: Pierwsza Komunia z Białą Kokardą ks. Jan Twardowski: Tylko miłość się liczy ks. Jan Twardowski: Serce za serce czyli co to znaczy kochać ks. Jan Twardowski: Bóg, królewna i księżniczki ks. Marek Dziewiecki: Boże Narodzenie w Bullerbyn Astrid Lindgren, Ilon Wikland: Goście na Boże Narodzenie Sven Nordqvist
Serce za serce czyli co to znaczy kochać ; Kategorie: Toggle navigation. KSIĄŻKI 41452; Dla dzieci i młodzieży 12915; Bajki, baśnie Opowieści, wiersze 1296;
NAJCIEKAWSZE WIERSZE KS. JANA TWARDOWSKIEGO. Ksiądz Jan Twardowski urodził się w Warszawie 01. 06. 1915 roku, tam też skończył gimnazjum matematyczno-przyrodnicze im. Tadeusza Czackiego. Na dwa lata przed II wojną światową zaczął studiować filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Wybuch wojny i okupacja przerwały tok studiów.
Jan Twardowski pokazuje tu czym jest miłość i dlaczego jest taka ważna. Podpowiada również, jak przekonać się o tym, czy umiemy kochać, czym jest miłość do bliskiego, co znaczy kochać się wzajemnie i jak powinna wyglądać miłość do Pana Boga. W książce Jan Twardowski udziela odpowiedzi na pytania, takie jak: Co to jest
Pierwszy z serii tomików z twórczością chyba najbardziej znanego polskiego kapłana-poety, ks. Jana Twardowskiego. Tematyka wierszy koncentruje się wokół rozmowy - spotkania człowieka z Bogiem. Człowieka, który zastanawia się nad życiem i z bystrością obserwuje ludzi i świat. Całość ubogacona akwarelami.
Żywe Trupy - komiksy. Bridgertonowie. Pokaż więcej. Książka Znaki ufności. Wiersze rozproszone (1960-1978) autorstwa Twardowski Jan, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie . Przeczytaj recenzję Znaki ufności. Wiersze rozproszone (1960-1978). Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze!
. Twardowski Jan Co to jest miłość? I dlaczego jest taka ważna, może najważniejsza? Dlaczego Pan Bóg stworzył rodzinę? Kiedy miłość jest naprawdę, a kiedy na niby? Jak się przekonać, czy umiem kochać? Co to znaczy: kochać bliźniego, albo kochać się wzajemnie? Jak kochać Pana Boga i jak On kocha nas? Wiele jest rodzajów miłości. Wiele pytań o miłość można postawić. Stawiał je również – sobie, swoim czytelnikom i swoim słuchaczom – Ksiądz Twardowski. Szukając odpowiedzi, podkreślał, że najważniejsze, by we wszystkim kierować się zasadą, której uczy Ewangelia: nie oko za oko, nie ząb za ząb, lecz serce za serce. Opinie: Wystaw opinię Ten produkt nie ma jeszcze opinii Liczba sztuk w magazynie:31 Koszty dostawy: Odbiór osobisty zł brutto Kurier DPD zł brutto Paczkomaty InPost zł brutto Orlen Paczka zł brutto Kurier InPost zł brutto Kod producenta: 9788375169485 Co to jest miłość? I dlaczego jest taka ważna, może najważniejsza? Dlaczego Pan Bóg stworzył rodzinę? Kiedy miłość jest naprawdę, a kiedy na niby? Jak się przekonać, czy umiem kochać? Co to znaczy: kochać bliźniego, albo kochać się wzajemnie? Jak kochać Pana Boga i jak On kocha nas? Wiele jest rodzajów miłości. Wiele pytań o miłość można postawić. Stawiał je również – sobie, swoim czytelnikom i swoim słuchaczom – Ksiądz Twardowski. Szukając odpowiedzi, podkreślał, że najważniejsze, by we wszystkim kierować się zasadą, której uczy Ewangelia: nie oko za oko, nie ząb za ząb, lecz serce za serce. AutorTwardowski Jan Językpolski WydawnictwoŚwięty Wojciech ISBN9788375169485 Rok wydania2020 Liczba stron128 OprawaTwarda kg Typ publikacjiKsiążka -29% Andzia i Miłek Pierwsza komunia święta Łowca przygód, Miłek, oraz jego ceniąca sobie dobre maniery kuzynka, Andzia, wyruszają w misję zleconą przez ich dziadka, emerytowanego pułkownika! Ich zadaniem jest odnalezienie tajemniczego skarbu! Co łączy „sejf” umieszczony w drzewie z białym prześcieradłem? Co kryje się za białym płotem otaczającym dom Miłka? Jaka jest zawartość małej koperty ukrytej pod przyniesionym na rodzinną uroczystość tortem oraz jak dbać o swój najcenniejszy skarb? Tego wszystkiego dowiecie się, sięgając po kolejny tom przygód kuzynów Andzi i Miłka! „Andzia i Miłek. Pierwsza komunia święta” to książka, która zarówno serwuje młodym czytelnikom łamigłówkę do rozwiązania, jak i umiejętnie tłumaczy, jak najlepiej przygotować się do pierwszego spotkania z Panem Jezusem w Komunii Świętej. To będzie jak spotkanie z przyjacielem, który cię wysłucha, pocieszy i doda ci sił. Jeśli będziesz dbać o tę przyjaźń to już tu, na ziemi, będziesz czuła się jak w niebie – mówi mama Andzi i nie sposób nie przyznać jej racji! Książka w prosty sposób tłumaczy trudne tajemnice wiary i wzmacnia w dzieciach zaufanie do Boga. Autor nie tylko przystępnie przekazuje ważne informacje, ale przede wszystkim zaprasza dzieci do relacji z żywym Bogiem, któremu można wierzyć! Ks. Adam „Gabriel” Cieślak SDB – salezjanin, biotechnolog, absolwent Wyższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Salezjańskiego w Krakowie oraz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Umysł naukowca, dusza artysty, serce wychowawcy. Zafascynowany twórczością Tolkiena, Lewisa i Lema. Wszystkie zainteresowania stara się wykorzystać w służbie Bogu i młodzieży. Autor wydanych w Wydawnictwie eSPe opowiadań dla dzieci Baśń o płonącej lampie, Kraina przedświtu i O smoku z prawie-Świata, a także dostępnych w internecie opowiastek kolonijnych o Agentce Małek. -40% Biblia Ilustrowane historie ze Starego i Nowego Testamentu Historie ze Starego i Nowego Testamentu zebrane w tym przepięknym wydaniu Biblii zapraszają nieco starsze dzieci i ich rodziców do wspaniałej duchowej lektury. Biblijne opowiadania ubrane w wymowne, pełne żaru słowa i sugestywne obrazy przenoszą nasze serca i umysły do tych wszystkich miejsc, w których rozgrywały się ważne dla naszej wiary wydarzenia, i do tych wszystkich ludzi, bez których historia zbawienia nie mogłaby się urzeczywistnić. Historia zbawienia świata zaczęła się na początku, kiedy Bóg rzekł i stało się. Wypełniła się w Jezusie Chrystusie i… czeka na nasze „tak”, które możemy wyrazić, między innymi sięgając po to wyjątkowe wydanie Pisma Świętego. Odbiorcy - nieco starsze dzieci (w wieku komunijnym i starsze) Dlaczego warto sięgnąć po to wydanie Biblii - przytacza historie ze Starego i Nowego Testamentu w pełen pasji sposób; urzeka barwnym językiem i ujmuje prostotą przekazu - jedyne w swoim rodzaju opracowanie Pisma Świętego ilustrowane kunsztownymi, barwnymi i dynamicznymi obrazami - jej atrakcyjne wydanie i bogata szata graficzna pomagają zrozumieć, że trzymamy w ręku Świętą Księgę -31% Jak Pan Bóg stworzył owieczki Pan Bóg postanowił dla dopełnienia swego dzieła stworzyć jeszcze owieczki. Diabeł mu pozazdrościł i stworzył kozy. Opowiada o tym ta pełna humoru bajka, świetnie zilustrowana przez Annę Kaszubę-Dębską. -41% Jezus mówi do dzieci Nic na niebie i na ziemi nie może mnie powstrzymać przed miłością do Ciebie, moje dziecko! – Jezus Chrystus Sarah Young usłyszała w swoim sercu słowa Jezusa, które, przekazane dalej, stawały się dla wielu chrześcijan źródłem siły i wielką pomocą w modlitwie. Autorka wiedziała, że Jezus mówi nie tylko do niej, ale swój głos kieruje do wszystkich ludzi. W sposób szczególny zaś, każdego dnia, mówi do dzieci. Opracowane przez nią opowieści biblijne i słowa Jezusa skierowane do nas, to najlepszy sposób by pokazać najmłodszym czytelnikom, że sercem Pisma Świętego jest Boża miłość. Jezus mówi do dzieci w wyjątkowy sposób pozwoli poznać Chrystusa i Jego plan wobec każdego z nas. Ta książka nie tylko przybliża Biblię, dzięki niej usłyszymy żywy głos Jezusa w naszych sercach. -37% Kochamy Mszę Świętą Medytacje modlitwy i zabawy dla dzieci na każdą niedzielę roku liturgicznego Kto powiedział, że Msza Święta to nudne obrzędy ze śpiewami i modlitwami, które trwają godzinę, a po ich zakończeniu wszyscy chcą jak najszybciej wrócić do domu? Dzięki tej książce odkryjemy wraz z dziećmi, że Msza Święta jest tą błogosławioną niedzielną chwilą, która pozwala nam pięknie rozpocząć nowy tydzień! Na stronach tej publikacji katecheci i rodzice znajdą ubrane w proste słowa medytacje oparte na ewangelicznych tekstach z niedziel roku liturgicznego, modlitwy i ciekawe propozycje zabaw, które pomogą dzieciom lepiej zrozumieć wartość niedzielnych Eucharystii. -37% Miriam Całe życie osiemdziesięciosześcioletniej Miriam naznaczone było miłością do El Szadaj. Przez całe życie służyła też - jako prorokini i położna – Jego ludowi. Kiedy jej brat Mojżesz powraca z wygnania, do Egiptu dociera niespodziewane przesłanie. Bóg Miriam nagle zyskuje nowe imię – Jahwe – i obiecuje radykalne zbawienie dla Izraelitów. Miriam i jej ukochani stają wobec radykalnego wyboru: pozostać w niewoli czy zapłacić niewyobrażalną cenę za nieznane granice wolności? Nawet jeśli Hebrajczycy zdołają przeżyć plagi, gdzie wody Nilu zamieniają się w krew, a państwo nawiedza burza szarańczy i żab - to czy będą w stanie poradzić sobie z następstwami złości faraona? Odbądź podróż w przeszłość, w kierunku egzotycznych ziem, gdzie władzę sprawują faraonowie, mieszkańcy oddają cześć pogańskim bożkom, a Izraelici zanoszą swe modły do Boga, którego tak naprawdę nie rozumieją.
zapytał(a) o 19:03 Jak brzmi wiersz Jana Twardowskiego ,, Co to znaczy kochać'' ? Proszę o wklejenie w odpowiedzi CAŁEGO wiersza. To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź Koniec i bąba nie kochał więc trąba tak przeczytała pewna dziewczynka w pamiętnikowym albumie co to znaczy kochać ? pomyślała sobie że kochać to tylko dawać to znaczy troszczyć się o kogoś martwić się czy ukochanego brzuch czasem nie boli smarować komuś bułki grubo masłem zasłonić szalikiem klosz od lampy żeby go słońce nie raziło i żeby nie mrugał w chorobie załatwiać mu tysiąc spraw szyć mu rękawiczki po nocach żeby mu nie zmarzł mały palec u lewej rękibo podobne z niego najgorszy zmarzlak tymczasem kochać to nie tylko dawać ale przyjmować przyjmować skrzywioną minę kiedy wstanie lewą nogą z łóżka nawet wtedy kiedy nie ma parasola kiedy stłucze się ulubiony talerz ból zęba przyjmować to ufać wierzyć że bóg daje wszystko to co smuci i to co cieszy słoneczny dzień i ciężkie chmury nie mówią jednym tchem przy końcu ojcze nasz bo właśnie amen nie jest nigdy złe amen trzeba zawsze mówić po kropce i oddzielnie wiedzieć że bug widzi nawet w ciemną moc czarną mrówkę na czarnym kamieniu wiedzieć że i bul jest czasem pozytywnie i smakuje kochać to nie tylko dawać ale i przyjmować Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Co to jest miłość? I dlaczego jest taka ważna, może najważniejsza? Dlaczego Pan Bóg stworzył rodzinę? Kiedy miłość jest naprawdę, a kiedy na niby? Jak się przekonać, czy umiem kochać? Co to znaczy: kochać bliźniego, albo kochać się wzajemnie? Jak kochać Pana Boga i jak On kocha nas? Wiele jest rodzajów miłości. Wiele pytań o miłość można postawić. Stawiał je również sobie, swoim czytelnikom i swoim słuchaczom Ksiądz Twardowski. Szukając odpowiedzi, podkreślał, że najważniejsze, by we wszystkim kierować się zasadą, której uczy Ewangelia: nie oko za oko, nie ząb za ząb, lecz serce za serce.
Interpretacja wiersza Jana Twardowskiego pod tytułem "Wierzę". Wiersze księdza Jana Twardowskiego, tak bardzo refleksyjne, zawsze mnie urzekały. Jego poezja często każe się nam zatrzymać w pogoni za światem, przypatrzeć życiu. Liryk, który spróbuję zinterpretować opowiada o wierze w Boga, a także o miłości z nią związanej. Znajdujemy w nim odpowiedź na dwa nurtujące ludzkość od wieków pytania. Podmiot liryczny mówi nam dlaczego mamy wierzyć i przede wszystkim jak to robić. Poeta nie posługuje się w wierszu wyszukanym językiem. Pragnie zostać zrozumiany przez jak największą liczbę osób. Pragnie udzielić nam wskazówek, podzielić się tym, co sam już odkrył. Dlatego nie znajdziemy tutaj wielu epitetów czy kunsztownych metafor. Napotkamy za to 30 milionów obłąkanych, dziewczynkę bez piątej klepki a także tych, którzy nie znajdują w życiu żadnego sensu. Dlaczego poeta umieścił w wierszu ludzi ułomnych i cierpiących? Na początku tekstu dostrzegamy zdanie Wierzę w Boga z miłości... Podmiot liryczny miał tutaj na myśli miłość do bliźnich. Ludzie ułomni, zapomniani i odepchnięci przez świat najbardziej tej miłości potrzebują. Ich należy kochać w szczególności, mówi poeta. To za nich właśnie powinniśmy się modlić. Kto wie czy znajdą właściwą drogę życia, czy w swoim cierpieniu będą mieli siłę, aby zwrócić się do Boga. Jednak podmiot liryczny nie tylko lituje się nad ludźmi potrzebującymi. Dostrzegamy także jego wdzięczność, dla wymyślających krople na serce, dla ciotek posiwiałych od dobroci czy chociażby dla tych, którzy radują się z ciągłego dawania i brania. Wdzięczność ta przepełniona jest miłością. Miłością do ludzi, która wypełnia także cały wiersz. Kochaj bliźniego jak siebie samego mówi dwunaste przykazanie. Trudno sobie o nim nie przypomnieć czytając utwór Wierzę. To właśnie miłość do bliźniego i wiara są tematem wiersza. Zwróćmy jednak uwagę na przykazanie miłości. Drugi jego człon brzmi: jak siebie samego. Nagle dostrzegamy, że przecież w wierszu podmiot liryczny nie mówi nic o miłości do samego siebie. On kocha miliony trędowatych, obłąkanych i jeszcze wiele innych osób, ale o sobie samym nie mówi nic. Poeta dodatkowo zastosował w wierszu liczne anafory, które także podkreślają mnogość wszystkich wymienionych w utworze potrzebujących ludzi. Osoba mówiąca w wierszu jest więc ogromnym altruistą. Nadmiar miłości dla innych, nie pozwala kochać mu siebie. To właśnie owa miłość każe mu modlić z się za innych, za tych, którzy jego zdaniem najbardziej tej modlitwy potrzebują, a także za tych, którzy w pełni na nią zasłużyli. Kochaj bliźniego, a nie siebie samego - tę oto prawdę stara się przekazać nam poeta. Jak więc mamy się modlić? Po prostu z miłością – mówi Jan Twardowski. W wierszu Wierzę znajdujemy także odpowiedź na pytanie: po co mamy wierzyć. Umiejscowiona jest ona w ostatnich dwóch wersach. Podmiot liryczny informuje nas, że gdyby nie wierzył, wszystkie wymienione w wierszu osoby osunęłyby się w nicość (poeta ma tu zapewne na myśli niebytowanie pośmiertne). Nasuwa się pytanie: jak to możliwe, że jeden człowiek mógłby sprawić, aby inni zaistnieli w pozagrobowym świecie? Nie człowiek, lecz jego wiara – brzmi odpowiedź. Wiara przecież czyni cuda. Wiara góry przenosi – głosi Biblia. Dlatego właśnie człowiek jest zdolny niejako zbawić innych ludzi. Wszystko zależy od siły jego wiary i od miłości z jaką się modli. Poeta nie chce uprawiać zdenerwowanej teologii (jak sam napisał w utworze Do samego siebie). Pragnie w jak najmniej skomplikowany sposób przekazać nam istotę wiary. Udaje mu się to doskonale. Piękno i jednocześnie prostota słów księdza Twardowskiego wzrusza i zadziwia, a trafność jego spostrzeżeń skłania do refleksji. Taki pełen miłości świat, przedstawiony w jego utworach, nabiera nowych kolorów, przepełnia optymizmem i ,,zaraża spokojem.
Annę Kamieńską poznałem przed wielu laty, w 1955 r. Zaprzyjaźniliśmy się znacznie później, po śmierci jej męża, poety Jana Śpiewaka (zm. 1967 r.). Wcześniej, była to znajomość księdza piszącego wiersze z małżeństwem znanych poetów W połowie lat pięćdziesiątych, gdy jako ksiądz przyjechałem z prowincji do Warszawy, znalazłem w księgarni wybór wierszy mojego ulubionego poety Józefa Czechowicza, w opracowaniu Seweryna Pollaka i Jana Śpiewaka. Ponieważ zainteresowały mnie te wiersze, zadzwoniłem do Śpiewaka, by podziękować za przypomnienie Czechowicza i piękny wstęp. Zaprosił mnie do domu i wtedy poznałem Jana, Annę oraz ich dwóch synków, którzy bawili się w dziecinnych łóżeczkach. Od tego czasu zaczęła się nasza znajomość. Często wzajemnie zapraszaliśmy się. Dużo rozmawialiśmy o literaturze, o wierze. Byłem zdziwiony, gdy okazało się, że uważają się za ludzi niewierzących. Kiedy zamieszkałem u sióstr Wizytek w Warszawie, tam również mnie odwiedzali. Niespodziewanie Jan Śpiewak zachorował na raka. Kilkakrotnie byłem u niego w szpitalu. Zawsze zastawałem tam czuwającą Annę. Pogrążona w cierpieniu, wydawała się nikogo nie dostrzegać. Czasem wracaliśmy razem ze szpitala. Był to z pewnością najtrudniejszy okres w jej życiu. Modliłem się przy Janku, kiedy był już nieprzytomny. Wiem, że dla niego było to ważne. Anna wspomina o tym w swoim „Notatniku”: „Janek leżał na łożu śmierci, już nieprzytomny. Ksiądz Jan Twardowski modlił się przy nim półgłosem. Gdy ksiądz wyszedł, Janek obudził się i powiedział nagle wyraźnie: - Ksiądz się modlił. Jestem szczęśliwy. Teraz, gdy rozpamiętuję ten czas, jego słowa wydają mi się istotne. Było to wyznanie wiary. W przeciwieństwie do mnie, Janek zawsze był naturalnie wierzący. I może czasem tyle tylko trzeba, by wraz z całą męką konania człowiek został zbawiony.” Byłem przy Janie kiedy umierał. Namaszczałem go. To wydarzenie wstrząsnęło Anną do głębi, tak, że nagle inaczej zobaczyła świat. Cierpienie zawładnęło nią do tego stopnia, że szybko zrozumiała, iż musi z nim walczyć. Pamiętam, jak ogarnięta ciemnością przychodziła do kościoła sióstr Wizytek. Potrzebowała rozmowy i właśnie w tym czasie zaprzyjaźniliśmy się. Często jeździliśmy na grób Jana na Powązki. Wędrując od grobu do grobu rozmawialiśmy o wierze, Bogu, fragmentach Pisma Świętego, o liturgii, a także o literaturze. Nigdy nie zabrakło nam tematów. Było w tym coś niezwykłego. Odwiedzaliśmy nie tylko groby bliskich, znajomych czy pisarzy, ale także te zapomniane i opuszczone. W Annie zaczęła budzić się wiara. Byłem świadkiem jej nawrócenia i wzrostu w wierze. Ze wzruszeniem przeczytałem w „Notatniku”: „Już dziesięć lat tak chodzimy wśród grobów. Ksiądz Jan przyniósł na grób Janka pęk bzu. Zdziwiłam się, że jeszcze istnieje bez. My idziemy, odchodzimy, a kwiaty zostają takie same i noszą takie same imiona.” Może nasza przyjaźń przyczyniła się do jej nawrócenia, ale to nie ja ją nawracałem. Ja nie umiem nawracać. Pan Bóg nawraca. „Nawracajcie się” - napisałem taki wiersz. I przed nawróceniem, i po nawróceniu Anna była mądrym człowiekiem. Poszukując Boga, bardzo wiele wymagała od siebie. W swoim „Notatniku” pisała: „Powierzyć się Rozumowi przekraczającemu nasz rozum i Światu przekraczającemu nasz świat. Nie zacieśniać się do naszych ludzkich ograniczeń. Jeśli nie możemy z nich wyjść, to przynajmniej miejmy świadomość ich niewystarczalności (...). Wierzyć to szalony trud, to ciężka praca. Nigdy tego nie rozumiałam tak, jak dzisiaj”. Ta przemiana, dogłębna i wszechstronna, nie mogła ominąć jej twórczości. Słowa służyły już nie tylko zapisywaniu dzień po dniu cierpienia, ale i były próbą pokonywania rozpaczy. Anna inaczej teraz pojmowała zadania sztuki. Nie pragnęła powiększyć swojego dorobku o nowe wiersze. Wiedziała bowiem, że żaden wiersz nie jest w stanie oddać prawdy ludzkich doświadczeń. Sięgała jednak po pióro, by nazwać swój niepokój i wyrazić z trudem odnajdywaną nadzieję. Każde wypowiedziane słowo miało swoją wagę, zawierał się w nim ogromny trud człowieka poszukującego sensu. Coraz ważniejszy w życiu Anny stawał się Bóg. W swoich wierszach dawała świadectwo nawrócenia i przedzierała się przez ciemność ku światłu. Jej najważniejszą lekturą w tym przełomowym okresie stało się Pismo Święte. Było ono także najczęstszym tematem naszych rozmów. Podziwiałem głęboki i dociekliwy umysł Anny. Razem czytaliśmy i tłumaczyliśmy Ewangelię. To się rzadko zdarza, by czytać z kobietą Ewangelię. Anna była człowiekiem niezwykle wrażliwym na potrzeby ludzkie. Była dobrą i czułą matką. Dbała o to, żeby „wydobyć na powierzchnię” zapomnianych poetów. Ożywiała pamięć o umarłych. Była niezwykłą i świętą kobietą. Mogę powiedzieć - taki murowany człowiek, a jakże subtelny w przyjaźni. Takich ludzi już nie ma. Popularną poetką stała się dopiero pod koniec życia. Kiedy organizowano Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej w Warszawie, ona i ja zawsze braliśmy w nich udział. Pod koniec życia często zapraszano ją na spotkania w różnych kościołach. Teraz już nieboszczka, tylko, że straciła popularność. Tak się dzieje po śmierci... Człowiek umiera dwa razy. Raz, kiedy umiera naturalnie, a drugi raz, gdy umierają jego przyjaciele. Ale są takie chwile, że nagle odżywa o nich pamięć. Norwid po śmierci ożył, Przesmycki go odkrył. I po latach czyśćca poszedł do nieba. Nigdy nie czułem się mistrzem Anny. Po śmierci męża była bardzo dojrzała, bo każda śmierć bliskiej osoby jest progiem do dojrzałości. Potrzebowała jednak przyjaźni księdza, który często mówi o śmierci. W naszych relacjach istniała współpraca: Pan Bóg dawał Annie dojrzałość, a ja odgrywałem jakąś tam rolę towarzysząc jej w tej drodze. Anna Kamieńska była dla mnie darem od Pana Boga. Uważam, że nie ma spotkań przypadkowych. Bóg stawia człowiekowi na drodze przyjaciela i dopiero po pewnym czasie orientujemy się, co nam chciał przez niego powiedzieć. Poświęciłem Annie wiersz „Śpieszmy się”. Teraz jest najbardziej popularny, przydaje się na wesele, ślub i na pogrzeb. Słowa „Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą” stały się niezmiernie popularnym aforyzmem. Niedawno usłyszałem je w zakrystii, dokąd przyszła młoda dziewczyna i powiedziała: - Proszę o ślub. Jak najszybciej. Spojrzałem na nią podejrzliwie i zapytałem: - Skąd ten pośpiech? - Słyszał ksiądz to powiedzenie: „Śpieszmy się...”? Spieszę się, żeby mi nie uciekł... Krążą legendy, że wiersz ten napisałem po śmierci Anny. To nieprawda, pisałem go kilka lat wcześniej. Napisała nawet odpowiedź na ten wiersz. Prowadziliśmy czasem dialog wierszami. Pewnego dnia niespodziewanie zachorowała na serce. Poszła do szpitala. Dostała świetny wynik, który pozwolił jej wrócić do domu. Trzymała w ręku świadectwo lekarskie i z tym świadectwem umarła: „Spieszyłam się a nie zdążyłam, kochać...” - oto jest odpowiedź Anny na mój wiersz. Miłość może być niewzajemna, taka nieszczęśliwa. Przyjaźń jest zawsze wzajemna, bo inaczej nie ma przyjaźni. Przyjaźń z Anną Kamieńską była dla mnie niezwykłą przyjaźnią. To była przyjaźń nadprzyrodzona. Jedyna i najważniejsza przyjaźń w moim życiu, taka szlachetna, duchowa. opr. ab/ab
co to znaczy kochać twardowski wiersz