Zakup kontrolowany - Sezona 33. Gearing Up Buckle up for some tire-screeching and engine roaring action from some of the world's most unique motorsports events. W trakcie kręcenia dwusetnego odcinka emitowanego w TVN Turbo “Zakupu kontrolowanego” doszło do kolizji testowanego auta z autobusem miejskim. Uszkodzone zostały drzwi wartego ponad 300 tys. zł Maserati Gran Turismo z 2008 roku. Zakup kontrolowany XXIII (326) Informace o pořadu Komentáře Opakování / ostatní díly 05.20 - 06.15. Délka 55 min. Televizní program: Zakup kontrolowany – Luksusowe auto do 50 tys złotych Mercedes S 500 4 matic cena 45 tys zł, 4.7 litra 435 KM 2008 rocznik Audi S8 D3 5.2 litra 450 KM, 49 990 zł 2006 rocznik Propozycje dla Michała: auto do LPG do 15 tysięcy. Porady. 16 maja 2015, 13:00. Zakup kontrolowany - seria 19, odcinek 285. Michał ma 27 lat, zajmuje się głównie fotografią i pracuje na własny rachunek. Kwotę 15 tysięcy złotych pragnie przeznaczyć na typowego "woła roboczego" do poruszania się po mieście. Interesują go silniki Oglądaj "Zakup Kontrolowany" w TVN Turbo oraz Player.pl: https://player.pl/programy-online/zakup-kontrolowany-odcinki,215/odcinek-345,S25E345,98059Subskrybuj . W wyniku nowelizacji ustawy o PIT i ustawy o CIT oraz ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, która zaczęła obowiązywać z początkiem stycznia br., przedsiębiorcy płacący gotówką mogą stracić prawo do zaliczenia zakupu w koszty uzyskania przychodu, a także prawo do amortyzacji. Wystarczy, że przekroczą limit 15 tys. zł płatności gotówkowej. Wcześniej obowiązujące przepisy ustawy o swobodzie działalności gospodarczej przewidywały, że dokonywanie lub przyjmowanie płatności związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą następuje za pośrednictwem rachunku bankowego przedsiębiorcy w każdym przypadku, gdy stroną transakcji, z której wynika płatność, jest inny przedsiębiorca oraz gdy jednorazowa wartość transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekracza równowartość 15 tys. euro. Limit ten obniżono jednak do 15 tys. zł wprowadzając jednocześnie sankcje dla podatników, którzy zasadę płatności bezgotówkową naruszą. "Nowe przepisy są bezwzględne. Stwierdzenie płatności gotówkowej powyżej 15 tys. zł powoduje wykluczenie zapłaconej w ten sposób kwoty z kosztów uzyskania przychodów. Dotyczy to również sytuacji, gdy na podstawie innych dowodów można w sposób niebudzący wątpliwości udowodnić, że transakcja rzeczywiście miała miejsce" - ocenił doradca podatkowy Konrad Piłat. "Nowy limit łatwo naruszyć. Trzeba bowiem pamiętać, że jest to kwota brutto, obejmująca VAT. W praktyce wystarczy, że przedsiębiorca zajmujący się działalnością budowlano-remontową zrobi stosunkowo niewielkie zakupy w markecie budowlanym. Kwotę 15 tys. zł można również łatwo przekroczyć kupując w salonie meblowym wyposażenie do nowego biura" - uważa doradca podatkowy. Według niego problemów może także przysporzyć zakup za gotówkę używanego samochodu do celów działalności gospodarczej. Nowe ograniczenia obejmują bowiem również amortyzację. Polecamy: Komplet żółtych książek – Podatki 2017 Piłat obawia się, że nowe ograniczenia często będą stosowane do zwykłych przedsiębiorców, którzy dokonają płatności gotówkowych ze względu na brak wiedzy o konsekwencjach takiego postępowania, a nie z chęci unikania opodatkowania. "Nie zmniejszy to natomiast szarej strefy, ponieważ w tym przypadku kosztów podatkowych i tak nikt nie rozlicza" - dodał Piłat. (PAP) mmu/ dym/ Przygotuj się do stosowania nowych przepisów! Poradnik prezentuje praktyczne wskazówki, w jaki sposób dostosować się do zmian w podatkach i wynagrodzeniach wprowadzanych nowelizacją Polskiego Ładu. Tyko teraz książka + ebook w PREZENCIE Strony: 1 2 [3] 4 Do dołu Wątek: ZAKUP KONTROLOWANY - kupujemy Passata B6 (Przeczytany 17214 razy) 0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek. Gdybym musiał kupić i dołożyć taki DPF, to jakich kosztów mogę się spodziewać ?Po co ci to?Koszt zakupu używanego, plus dla mechanika za montaż + dla tunera za zmianę oprogramowania, ile to zależy co i u kogoDodano: 03 - Luty - 2020 - 19:45:15 Bo jeżeli nie był jeszcze wymieniany a auto ma już nie mniej jak 320 tyś km, to chyba trzeba by było to zrobić jak najszybciej ?myślę że trzeba to zweryfikować Zapisane _________________________________________ od paru lat, raz na miesiąc, jeździł nim do pracy w Holandiiod początku jak znajomy go kupił, ma wycięty DPFOdważny gość... W DE za brak DPF masz do 1500 EUR mandatu + laweta do PL... A do Niderlandu droga wiedzie właśnie przez DE Gdybym musiał kupić i dołożyć taki DPF, to jakich kosztów mogę się spodziewać ?Samego DPF'a z rurą kupisz za jakieś 1200-1500 (zamiennik - nie polecam) lub 1600-1800 za regenerowany oryginał. Do tego dochodzi koszt zrobienia softu (a dokładniej - przywrócenia oryginalnego) 150-250 zł. Jak już będziesz miał auto i będziesz chciał DPF dołożyć - odezwij się do mnie, bo ktoś z moich znajomych powinien mieć takiego DPF'a, a i soft też się zrobi. W dodatku - bardzo niedaleko od Ciebie Po co ci to?Jak auto miało DPF to powinno go mieć. Mój ma 298 tys. km i nic się z nim nie dzieje. Nie ma się co tego jeżeli nie był jeszcze wymieniany a auto ma już nie mniej jak 320 tyś km, to chyba trzeba by było to zrobić jak najszybciej ?Już pisałem to w jakimś innym temacie, ale się powtórzę: ja przy każdej zmianie oleju zdejmuję miskę. To nie jest rocket-science, a od razu wiem czy jechać czy wymieniać Zapisane . Mój ma 298 tys. km i nic się z nim nie dzieje. Nie ma się co tego czwarte auto z rzędu z DPF i mi nie musisz tego mówić natomiast gdybym miał auto tylko do jeżdżenia w PL to nie montowalbym, wystarczy że jest pucha. Obecnie obowiązujące limity zadymienia dizli na poziomie 0,1 m-1 praktycznie uniemożliwiają stosowanie sankcji za brak DPF, nawet bez DPF spokojnie mieści się w normie. Co innego gdybym miał jeździć przez DE Zapisane _________________________________________ Obecnie obowiązujące limity zadymienia dizli na poziomie 0,1 m-1 praktycznie uniemożliwiają stosowanie sankcji za brak DPFChłop nie napisał czy ma puchę, czy nie. Więc tego nie wiemy. Dodatkowo - w aucie, które miało DPF'a i został on wycięty - zawsze są po tym problemy. Taki standardowy to to, że ECU i tak nabija poziom zapełnienia filtra (wartość kalkulowana) i trzeba to raz na jakiś czas zerować. Oczywiście, przy założeniu, że filtr został dobrze wycięty programowo. Natomiast znam auta, w których został źle zrobiony soft po wycięciu DPF'a i tam to się jaja działy (np. próba wypalania filtra, którego nie ma itd.).Z ciekawostek: w B7 trzeba założyć wydech z B6 po wycięciu DPF'a, bo B7'mki nie posiadają ani jednego tłumika (w B7 za tłumik robi DPF+katalizator, które są w jednej puszce). Wywalając DPF w B7 robi się przelot Zapisane Doopowaty tuner może spieprzyć każdy soft, od pominięcia samego EGR po DPF czy chiptuning, na to nie masz rady. Zakładając hipotetycznie że pucha jest czyli wzrokowo nic do zarzucenia i tuner zrobił jak należy, wówczas można śmigać i się nie bać Zapisane _________________________________________ Doopowaty tuner może spieprzyć każdy soft, od pominięcia samego EGR po DPF czy chiptuning, na to nie masz rady. Zakładając hipotetycznie że pucha jest czyli wzrokowo nic do zarzucenia i tuner zrobił jak należy, wówczas można śmigać i się nie baćJa tam uważam, że skoro było to ma być Znajomy w BMR dał się namówić na wycięcie DPF'a... I teraz szuka nowego, żeby z powrotem wstawić. Trochę inaczej się sprawa ma w silnikach, które występowały w wersji z DPF i bez. Wtedy można wrzucić soft cały od wersji bez DPF'a i wszystko będzie śmigało elegancko. Zapisane Cześć, @panowie z tyego co wiem od znajomego to auto przy remoncie głowicy i wymianie tłoka, miało wycięty środek DPFa (została puszka) i w sposób profesjonalny zmieniono soft. Od tamtej pory minęło 5-6 lat a znajomy już 3-krotnie sprawdzał poziom zadymienia spalin na zaprzyjaźnionej stacji diagnostycznej. Auto cały czas mieściło się w normie a ja pytałem teoretycznie o dołożenie filtra, bo licho nie śpi i warto wiedzieć z jakimi kosztami musiałbym się zmierzyć. Powiedziałem też znajomemu o tym że w Niemczech mogą mu sprawdzić brak filtr i nałożyć mandat 1500 e, to powiedział że takich bzdur dawno już nie słyszał, bo przez ostanie 20 lat jeździ jako kierowca po EU i jeszcze nigdy nie słyszał żeby jakakolwiek policja w jakimkolwiek kraju badał na "ulicy" zadymienie silnika w aucie obcokrajowca przejeżdżającego tranzytem prze np. Niemcy czy Holandię. Co innego pojazdy tam zarejestrowane a co innego auta obcokrajowców. W każdym bądź razie ten "problem" mnie nie dotyczy, bo nie wybieram się do Niemiec a jeżeli auto mieści się w "normie", to zwyczajnie przejdę nad tym do porządku dziennego. Na tą chwilę, mój znajomy nie sprzedaje jeszcze tego Passata, bo mieniałby czym jeździć a sam tak naprawdę nie wie co kupić w zamian. Sprawa zakupu tego auta od niego, została przesunięta w czasie o parę będę miał jeszcze jakieś pytania, to zadam je w tym temacie Za wszelkie sugestie, rady i porady na razie serdecznie każdemu Zapisane miało wycięty środek DPFa (została puszka) i w sposób profesjonalny zmieniono soft. Od tamtej pory minęło 5-6 lat a znajomy już 3-krotnie sprawdzał poziom zadymienia spalin na zaprzyjaźnionej stacji diagnostycznej. zacytuję klasyka - "no i fajnie", silnik odprężony więc po co psuć coś, co działa bardzo dobrze Zapisane _________________________________________ zacytuję klasyka - "no i fajnie", silnik odprężony więc po co psuć coś, co działa bardzo dobrzeI tak właśnie zrobię, a jak trafi się potrzeba założenia DPF-a, to wtedy poszukam rozwiązania Zapisane benzyna 211 silnik wciąga więcej oleju, niż benzyny na 100 km Bardzo dobrze doposażonyZ tym "bardzo dobrze" to bym się kłócił...jak sprawdzic czy to auto ma juz poprawiony silnik??one nigdy nie zostały poprawione. w wersjach od MY2012 niby jest ciut lepiej, ale na zasadzie takiej, że na każdą beczkę oleju w wersji starszej - tutaj dolewamy 3/4 - jak chodzi o Passata to tylko Silniki benzynowe są straszne. to nie będę nawet komentował. i dają frajdę z jazdy, ale ten olej... No i pozostaje jeszcze z tym, że a) ma apetyt na paliwko b) przy ok. 200 tys. km występuje w nich pewna usterka, która jest dość droga w naprawie, a potem jest spokój na kolejne 200 tys. km. Zapisane ehh szkoda, za kazdym razem jak mysle ze juz wybralem dobre auto to wychodzi kapa Zapisane Niedawno ze znajomym szukaliśmy. Od września. Kupił w styczniu. I to sporo drożej, niż planował (passat 2011 za 39000 zł).Niestety - kupno dobrego auta to sztuka, która wymaga czasu. Zapisane Planuje zakup Passata B6 tylko mam problem jaki silnik wybrać czy 140KM czy 140KM Czym się różnią te silniki? Czy to prawda że jest 8v a 16v i 16v jest bardziej dynamiczne a 8v mniej awaryjne w porównaniu do 16? Proszę o pomoc i wyrozumiałość, mam nadzieję że koledzy zrozumielu Moje pytanie 😉 Zapisane Zapisane Wchodziłem na stronę Raporty spalania i tam tak było podane Dodano: 12 - Kwiecień - 2020 - 19:06:18 Już zapoznałem się z danymi technicznymi. Celuje w zakup 140 KM i czy ten silnik to 8v czy 16v? Zapisane Celuje w zakup 140 KM i czy ten silnik to 8v czy 16v? I taki i taki, zadaj konkretne pytanie bo na ogólniki ciężko się odpowiada. Na temat silników TDI w B6, zostało już napisane chyba wszystko a w forumowej "pobieralni" plików masz zamieszczony "niezbędnik B6" informacyjny do zakupu Passata B6. Poczytaj ten temat i zawartość niezbędnika, na pewno będzie więcej jasności w temacie. Zapisane jaki silnik wybrać czy 140KM czy 140KM Czym się różnią te silniki?1. Jak już było napisane - nie ma 140 KM. Najmocniejszy był 130 co do - wszystko zależy od rocznika i oznaczenia silnika. Silniki 140 KM (BKP) oraz 170 KM (BMR) to silniki na pompowtryskach, które były dość znane z częstych usterek (pękające bloki, padające wtryski, wycierający się ołówek napędu pompy oleju).3. Jeśli 140 KM to tylko silnik CBAB - silnik z Common Railem, poprawiony blok już jest, trochę lepszy napęd pompy oleju (choć też należy dbać o niego), nie ma problemu z wtryskami. silniki CBAB są od 2008 roku w górę. Zapisane Witam właśnie kupiłem Passata B6 z silnikiem CBAB 2008r. z niewiarygodnym przebiegiem 157 tys. km. Jak byłem go oglądać gość pokazał mi książkę serwisową i brief niemiecki który potwierdził że samochód miał jednego właściciela od nowości, no ale nie do końca uwierzyłem w to że 12 letni diesel ma 157 tys. to mniej niż 15 tyś. rocznie następnego dnia zacząłem dzwonić po ASO VW ale historię serwisową udostępniają tylko właścicielom którzy przyjadą do nich danym autem oczywiście za opłatą ale w jednym z serwisów udało mi się doprosić miła panią żeby podała mi po NR VIN, kiedy była ostatnia wizyta w ASO i to pokrywało się z tym co było w książce, więc pojechałem i go kupiłem, ogólne chodzi bardzo ładnie żadnych niepokojących mam też pytanie czy w silnikach TDI CR [CBAB] jest już całkowicie rozwiązany problem z napędem pompy oleju ? Dokładna data produkcji to rok. Zapisane mam też pytanie czy w tych silnikach jest już całkowicie rozwiązany problem z napędem pompy oleju dokładna data produkcji to TDI-CR [CBAB] ma zabierak długości 77 mm więc jest słabszy niż 100 mm ale ogólnie i tak całość jest poprawiona względem poprzednich silników TDI-PD. Użytkownicy nie zgłaszają problemów przez 300-400 tys km. Zapisane _________________________________________ To dobrze że napęd pompy w tym silniku nie sprawia już częstych problemów, w tym natłoku informacji na temat napędu pompy w 2,0Tdi można się pogubić. Dzięki za konkretne 01 - Czerwiec - 2020 - 23:26:32 W moim aucie jest sporo korozji na elementach tylnego zawieszenia, czy to norma w B6. Oglądałem też kilka Fordów i tam to była norma każdy z nich tak miał, passatów wiele nie oglądałem. Zapisane W moim aucie jest sporo korozji na elementach tylnego zawieszenia, czy to norma w B6A czego tu się spodziewać po ponad 10 letnim aucie, które zaznało soli i chloru na polskich drogach, nic nadzwyczajnego Zapisane _________________________________________ No właśnie auto nie jeździło po polskich drogach. Miałem wcześniej dwa Francuzy i to starsze i tam od spodu nie było żadnej korozji, trzeba im przyznać że zabezpieczenia antykorozyjne mają bardzo dobre. Zapisane Mam 21-letniego Passata B5 i rdzy pod spodem jest jak na lekarstwo. Zapisane Widzę że im nowsze auta tym trwałość gorsza ale to już tak jest nie tylko z samochodami. Producentom nie opłaca się robić produktów długo wiecznych bo by po czasie zbyt się zakończył i by nie zarabiali i te serwisy Long-Life pewnie też służą temu żeby silnik za długo nie wytrzymał. Zapisane Co innego perforacja podwozia a co innego rdzawy nalot na podwoziu, stalowych wahaczach, belce itp... Zapisane _________________________________________ Strony: 1 2 [3] 4 Do góry Tagi wątku: Forum VW Club Polska - grupa VAG VOLKSWAGEN :: WARSZTAT Passat Passat B6/B7 ZAKUP KONTROLOWANY - kupujemy Passata B6 Masowe kontrole, prowokacje i kary, czyli co może grozić przedsiębiorcom po epidemii Departament Zwalczania Przestępczości Ekonomicznej Ministerstwa Finansów zlecił dyrektorom podległych jednostek przedstawienie propozycji do wdrożenia nowej formy przeprowadzania kontroli skarbowych w formie zakupu kontrolowanego. Tzw. nabycie sprawdzające miałoby wziąć na celownik ponad 66 tys. przedsiębiorców z branży gastronomicznej. To nie jedyne skutki uboczne koronawirusowego kryzysu, jakich przedsiębiorcy mogą obawiać się ze strony fiskusa. Do informacji o pomyśle departamentu dotarł serwis informacyjny „ W czwartek 2 kwietnia 2020 r. ujawnił, że skarbówka planuje przeprowadzenie ok. 170 tys. kontroli małych firm. Uzasadnieniem projektu ustanowienia regulacji pozwalających kontrolującym urzędnikom do stosowania tzw. nabycia sprawdzającego, mają być zebrane przez skarbówkę dane na temat branży gastronomicznej, według których szara strefa w małej gastronomii wynosi 50%. Dlatego też skontrolowanie przy użyciu podstępu ponad 66 tys. samych tylko punktów gastronomicznych, takich jak: bary, pizzerie, czy budki z kebabami, mogłoby przynieść budżetowi państwa ok. 22 mln zł wpływu w 2021 sprawdzająceNa czym polegać miałoby to nabycie sprawdzające? Urzędnik mógłby zakupić w barze zapiekankę, zapłacić i poczekać. Jeśli sprzedawca nie wyda paragonu, wówczas urzędnik się ujawni i ukarze przedsiębiorcę mandatem. Inwestycja w zapiekankę miałaby się fiskusowi bardzo opłacić, bo z informacji, do których dotarła „ na jeden zakup sprawdzający urzędnicy mieliby przeznaczać 50 zł. Zatem przy 170 tys. kontroli rocznie, daje to koszt 8,5 mln zł, ale zysk ponad 2,5 razy kontrolowanyOmawiany projekt nadania urzędnikom podatkowym nowego narzędzia kontroli pochodzi z marca 2020 r. Nie doczekał się jeszcze swojego miejsca w ustawie o Krajowej Administracji Skarbowej. Nie jest pierwsza próba uzbrojenia fiskusa w prawo do zastosowania wobec kontrolowanego przedsiębiorcy prowokacji. To forma znanego już organom ścigania zakupu kontrolowanego, czyli zakupu inicjowanego przez funkcjonariusza, celem ujęcia nierzetelnego sprzedawcy na gorącym uczynku. Ta metoda podstępu jest niedostępna dla administracji podatkowej. Funkcjonariusze skarbówki nie mogą sami nabywać towaru, czy usługi, a następnie karać sprzedawców za niedopełnienie obowiązków ewidencji tej sprzedaży. Jak na razie mogą tylko towarzyszyć, przyglądać się transakcjom zawieranym przez przedsiębiorcę, i wkroczyć w momencie, gdy ten nie wyda paragonu, czy nie wystawi fiskus dotąd nie dostał takich uprawnień?Pomysł nadania fiskusowi uprawnień do nabycia sprawdzającego znalazł się np. w Projekcie ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej z dnia 17 lutego 2016 r. Jego pomysłodawcy chcieli wówczas nadać funkcjonariuszom skarbowym szczególne uprawnienie do „dokonywania transakcji celowej, która będzie umożliwiać funkcjonariuszom nabycie towarów i usług do kwoty 500 zł w celu skontrolowania wywiązania się z obowiązku rejestrowania sprzedaży i ujawniania transakcji” (Uzasadnienie do projektu ustawy, więc dotąd fiskusowi takich uprawnień nie nadano?Zwłaszcza gdy prowokację zakupu kontrolowanego od lat z powodzeniem stosują organy ścigania? Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć sam fiskus, dlaczego takim zaufaniem nie obdarza go ustawodawca. Być może przemawia za tym charakter tego organu państwa, którego zadaniem jest przecież nie tyle ściganie przestępców i oszustów podatkowych, co zapewnienie jak największych wpływów do budżetu państwa. A być może potwierdza to sama z życia„Do sklepu przyszła kobieta (…) poprosiła o zestaw długopisów za 2,50 zł. Nabiłem sprzedaż na kasie i wydałem paragon. Klientka jednak zabrała długopisy, a paragon zostawiła na ladzie. Często się zdarza, że kupujący nie zabierają paragonów. Wyrzuciłem więc wydruk z kasy do kosza (…) po chwili kobieta wróciła, tym razem z dwoma panami. Przedstawili się jako inspektorzy urzędu kontroli skarbowej, pokazali legitymację i zarzucili mu, że nie wydaje paragonów fiskalnych” – relacjonuje Gazeta w artykule „Za niewydanie paragonu mandat” z 17 września 2007 się boją i płacąOczywiście przed takimi działaniami urzędników podatkowych przedsiębiorcy mogą się bronić. Istnieją ku temu odpowiednie instrumenty prawne. Niemniej ustawodawca nie udzielając funkcjonariuszom skarbowym uprawnienia do przeprowadzania takich prowokacyjnych kontroli potwierdza swój brak zaufania do nich. Niedawno trzeba było tworzyć Konstytucję Biznesu, by przypomnieć organom o obowiązujących zasadach pogłębiania zaufania przedsiębiorców do władzy publicznej, proporcjonalności, bezstronności i równego traktowania, jak i domniemania uczciwości przedsiębiorcy. A w praktyce wygląda to tak, że ukarany mandatem przedsiębiorca woli zapłacić te kilkaset złotych i mieć spokój, niż narażać się na otwartą wojnę z urzędem te 212 mld zł musi zwrócićPowracające co jakiś czas doniesienia o kolejnych próbach uzbrojenia funkcjonariuszy administracji skarbowej w narzędzie zakupu kontrolowanego, czy też nabycia sprawdzającego, przedsiębiorcy muszą jednak brać na poważnie, zwłaszcza teraz. Trudno bowiem przewidzieć, jaki będzie stan gospodarki i finansów państwa po zakończeniu kryzysu epidemicznego. Nie wiadomo, jak reagować będą władze, gdy stan epidemii będzie się przedłużał o kolejne miesiące. Już teraz, na mocy uchwalonych na przełomie marca i kwietnia 2020 r. specustaw, wprowadzono znaczne obostrzenia i grożące za ich naruszenie wysokie, sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych, kary, jak np. za brak dostosowania miejsc pracy w przedsiębiorstwie do wymogów ochrony przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa, czy za naruszenie zakazu obrotu określonymi towarami, czy zakazu wykonywania określonego rodzaju usług. Bowiem to właśnie przedsiębiorcy są największą grupą ryzyka epidemicznego, antykryzysowego efektu jo-jo. To im Ministerstwo Finansów udziela teraz wsparcia, także pośrednio, poprzez udzielenie pomocy pracownikom, w wysokości aż 212 mld zł. To samo ministerstwo, które od ponad 9 lat nie ma środków na obniżenie o 1% podwyższonych od 1 stycznia 2011 r. stawek VAT. Dlatego przedsiębiorcy już dziś, zwłaszcza w świetle takich doniesień, jak powyższe, o wzmożonych kontrolach przeprowadzanych przez skarbówkę, powinni zadbać o zapewnienie ochrony majątku firmy. Nie tylko „na teraz”, poprzez audyt realizacji nałożonych antykryzysowymi specustawami obowiązków, ale i na przyszłość. Bo ktoś te 212 mld będzie musiał do budżetu radca prawny Robert Nogacki Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi. Niższe marże sprawią, że lekarstwa potanieją, a tym samym staną się bardziej dostępne - przekonują urzędnicy Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Finansów. Będzie odwrotnie, leki zdrożeją - twierdzą przedstawiciele hurtowni farmaceutycznych i aptek, protestując przeciwko projektowi obniżenia marż na refundowane leki z importu z 14,3 proc. do 10 proc. i wprowadzenia zryczałtowanej stawki w wysokości 16 zł na leki kosztujące ponad 100 zł. Według obu ministerstw, operacja pozwoli na zaoszczędzenie 120-140 mln zł rocznie (połowę tej kwoty zaoszczędzą kasy chorych, połowę pacjenci). Zdaniem aptekarzy i hurtowników, ceny leków nie spadną; niektóre lekarstwa wręcz zdrożeją lub nawet znikną z półek. W rezultacie na tej operacji stracą wszyscy. Aptekarze i hurtownicy zachowują się racjonalnie - mniejsze marże to mniejsze zyski. Walczą więc o swoje dochody. Często kosztem pacjenta. Obywatel protestuje, gdy państwo podnosi podatki, sprzedawca zaś straszy klienta, gdy państwo obniża marże. Dlaczego jednak w gospodarce rynkowej administracyjnie ustala się wysokość marży? Dlatego, że refundując (z podatków i składek ubezpieczeniowych) wydatki poniesione na zakup leków, państwo chce wiedzieć, ile pieniędzy wyda na ten cel. - Średnia cena leków na recepcie zryczałtowanej wynosi 9,5 zł, zatem po wprowadzeniu nowych przepisów statystyczny pacjent wyda o 38 groszy mniej. Czy o takie oszczędności chodzi? - pyta prof. Waldemar Roszkowski, prezes Polskiej Izby Przemysłu Farmaceutycznego Polfarmed. Czy rzeczywiście tylko tyle zaoszczędzi przeciętny pacjent? Aptekarze i hurtownicy grożą, że wskutek pogarszającej się rentowności nie będą w stanie utrzymać pełnego asortymentu, liczącego 19 tys. pozycji, z czego zaledwie 3 tys. należy do grupy najczęściej sprzedawanych leków. Twierdzą, że w efekcie wydłuży się czas niezbędny do sprowadzenia droższych medykamentów. - Czy będzie nam się opłacało zabiegać o lek za kilkaset złotych, skoro nasz zarobek brutto wyniesie zaledwie 16 zł - nieco cynicznie pyta właściciel jednej z aptek. Jemu nie, ale aptekarzowi z sąsiedniej ulicy z pewnością będzie się opłacało, a klient sam dokona wyboru. Nie wszystkie apteki straty zrekompensują sobie wyższymi cenami parafarmaceutyków (leków bez recepty). Apteki działające w biedniejszych, zwłaszcza wiejskich rejonach utrzymują się głównie dzięki sprzedaży leków refundowanych. Trudno przypuszczać, by ludzie, których stać jedynie na podstawowe medykamenty, nagle zaczęli kupować drogie leki i parafarmaceutyki. Hurtownicy wyrażają jeszcze bardziej pesymistyczne opinie. Grożą nawet wstrzymaniem kredytowania szpitali. Dzisiaj długi tych ostatnich wobec hurtowników sięgają setek milionów złotych. Do tej pory szpitale nie spłaciły jeszcze zobowiązań z 1997 r. Na przykład wrocławska spółka Urtica czeka na zwrot 60 mln zł. Przez to sama ma długi. - Emitujemy obligacje, których gwarancją są zobowiązania szpitali. Papiery te nabywają nasi wierzyciele. Obsługa obligacji kosztuje nas prawie milion złotych rocznie - mówi Krzysztof Wojtas, współwłaściciel spółki Urtica. Dystrybutorzy lekarstw kreślą apokaliptyczną wizję likwidacji branży farmaceutycznej. - Skala proponowanych zmian spowoduje destabilizację sektora dystrybucji farmaceutycznej w Polsce. W efekcie może zniszczyć jedną z nielicznych dziedzin gospodarki zdominowanych przez rodzimy kapitał - twierdzi Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska. Z analizy firmy Partner, która zbadała największe krajowe hurtownie i importerów leków, wynika, że kondycja branży od czterech lat systematycznie się pogarsza. Rentowność netto obniżyła się z 1,6 proc. do 1,0 proc., średnia marża handlowa - z 15,1 proc. do 7,8 proc. Zysk netto badanych firm po trzech kwartałach ubiegłego roku wyniósł niespełna 51 mln zł, podczas gdy w 1998 r. przekroczył 73 mln zł. Według Partnera, gdyby w takich warunkach marże obniżono o 4,3 punktu, przychody analizowanych firm zmniejszyłyby się o 184 mln zł, a zysk przerodziłby się w ponadstumilionową stratę. Okazuje się, że jedyną receptą na przetrwanie jest pozostawienie marż na tym samym poziomie. W perspektywie na obniżce marż może stracić także bud-żet. Zdaniem Stefana Bogusławskiego, prezesa firmy Azyx Polska, monitorującej rynek leków, o 30-35 mln zł zmniejszą się wpływy z podatków od właścicieli hurtowni i aptek. Aptekarze straszą, że wkrótce po wprowadzeniu nowych zasad finansowych zaczną zamykać swe firmy. Proponowane zmiany pogorszą kondycję państwowych Cefarmów. Wydaje się jednak, że nie wysokie marże, lecz szybka prywatyzacja jest sposobem na poprawę ich kondycji finansowej. Farmaceuci zarzucają rządowi niekonsekwencję i hipokryzję. Nie mogą zrozumieć, dlaczego niedawno wprowadzono trzyprocentową stawkę VAT na lekarstwa, skoro władzom tak bardzo zależy na większej ich dostępności. - Rząd potrzebuje szybkich pieniędzy i bierze je od tych, którzy najszybciej je oddadzą. Nigdzie w Europie w trakcie roku finansowego nie wprowadzono tak znacznych zmian - ocenia Irena Rej. To najpoważniejszy argument przeciwników obniżenia marż na leki. Nie zmienia się zasad finansowych w trakcie roku. Resorty zdrowia i finansów czynią to z dnia na dzień. Nie przewidują żadnych vacatio legis. Farmaceuci twierdzą, że zbyt późno dowiadują się o projekcie, który w najlepszym wypadku spowoduje diametralną zmianę tegorocznych założeń finansowych ich firm, a w najgorszym - może je doprowadzić do upadku. Więcej możesz przeczytać w 12/2000 wydaniutygodnika wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play. Autor: PAP Data: 23-06-2022, 08:39 Przez cztery miesiące 2022 r. pracownicy i funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej dokonali 3156 nabyć sprawdzających, w trakcie których nałożyli 814 mandatów karnych na łączną kwotę prawie 800 tys. zł – wynika z informacji Ministerstwa Finansów przekazanych "DGP". KAS przeprowadziła zakupy kontrolowane, aby sprawdzić uczciwość sprzedawców/ fot. Tobias Tullius on Unsplash "Dane MF wskazują, że ponad jedna czwarta zakupów sprawdzających zakończyła się wystawieniem mandatu, i to średnio na ok. 1 tys. zł. Innymi słowy, w jednym na cztery przypadki sprzedawca nie wystawił paragonu przedstawicielowi KAS, który udawał klienta. To niepokojący wynik, obrazujący wpływ tzw. szarej strefy na straty budżetu z tytułu niepobranych podatków. W obecnych realiach wpływ ten może tylko rosnąć" - komentuje w rozmowie z gazetą Przemysław Antas, radca prawny w Ontilo. Czy KAS powinna zajmować się zakupami kontrolowanymi? Inaczej najnowsze dane o efektach zakupów kontrolowanych ocenia w rozmowie z gazetą doradca podatkowy Wojciech Kliś. "Mam wątpliwości chociażby co do ekonomicznej zasadności takich działań. Średni wpływ z mandatów wystawionych wskutek legalnych prowokacji fiskusa przyniósł nieco ponad 250 zł. Czy faktycznie opłaca się to budżetowi? Weźmy pod uwagę, że pracownicy i funkcjonariusze KAS wykonują w tym zakresie dodatkowe obowiązki, za które nie otrzymują wyższego wynagrodzenia. Zamiast przeznaczać czas na nabycie sprawdzające, mogliby zająć się prowadzeniem kontroli w efektywniejszy sposób" - uważa ekspert.

zakup kontrolowany do 15 tys